14 Czerwiec 2015
Norwegia
1500
Norwegia to czysta magia i romantyzm…
Najpierw pociągami objechaliśmy kawałek kraju z południa na północ – od Sandefjord do Andalsnes. Później stopem i z namiotem szwędaliśmy się przez góry i fjordy. Spotkaliśmy mnóstwo świetnych ludzi. W Valldal okazało się, że szef kempingu przepada za polskimi kabanosami, w Geiranger trafiliśmy na zlot paralotniarzy, a w Norangsdalen spotkaliśmy największych szajbusów, jakich świat widział. Żeby wydostać się z Runde musieliśmy czekać, aż estońscy budowlańcy skończą pracę, z Sulesund do Alesund jechaliśmy z wesołym kierowcą, samochodem niewiele większym od naszego plecaka, z obszczekującym nas psem kierowcy na kolanach, a w Alesund nocowaliśmy za „co łaska” na kempingu u gangsterów.