Rajasthan
1541
Jaipur, Udaipur, Pushkar, Jaisalmer
Jaipur
W całym Rajasthanie nie brakuje małp, ale w Jaipurze jest ich chyba najwięcej. Szczególnie zaś upodobały sobie świątynię Galta, na wschodnim krańcu miasta, która z tego też względu nazywana jest małpią świątynią. Piękna panorama miasta roztacza się z Nahargarh Fort, ładnie jest też w okolicach Amber Palace.
W Jaipurze przed przejściem przez ulicę należy rozejrzeć się, czy nie wchodzimy pod nogi słoniowi, które na równi z samochodami i tuk-tukami uczestniczą w ruchu drogowym.
Riksiarz, wyglądający jak na kacu gigancie, miał nas zabrać do pobliskiej restauracji. Zajęliśmy miejsca, a on począł jeździć w tą i z powrotem, kręcąc się w koło po okolicy. Na nasze pytania czy na pewno wie gdzie jedzie, reagował niewyraźnym burknięciem pod nosem, oczywiście w Hindi. W końcu zaczął przystawać i rozpytywać przechodniów, nas zaś wytrwale ignorując. Któryś z rzędu postój postanowiliśmy wreszcie wykorzystać i ewakuowaliśmy się z tuk-tuka, naturalnie bez uiszczania opłaty. Sprawiał wrażenie jakby od dłuższego czasu tego oczekiwał i kiedy odchodziliśmy nawet nie odwrócił się w naszą stronę.
Na Chandpol Bazar sympatyczny Rajesh zaprosił nas na wyborny czaj i pogaduchy, a później pomógł nam również zaopatrzyć się w inne indyjskie specjały.
Udaipur
Udaipur jest malowniczo położony nad dwoma jeziorami, otoczonymi przez góry. Z wyższych punktów roztaczają się fantastyczne widoki na okolice. W samym mieście jest też parę interesujących miejsc do zwiedzenia.
Pushkar
Do Pushkaru dotarliśmy w przeddzień wielkiego finału święta Ganesh, dzięki czemu mieliśmy okazję obserwować barwne korowody i wielką ekstatyczną festę, zakończoną topieniem figur Ganeshy w Jeziorze Pushkarskim. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce do uczestniczenia w tym rytuale niż święte miasto, do którego na tą okazję ściągają pielgrzymi z całego Rajasthanu. Przed rozpoczęciem świętowania, za dnia pielgrzymi przychodzą obmyć się w świętej wodzie, a wieczorem barwny, huczny pochód rusza ulicami miasta. Kończy się przy ghatach, gdzie posągi są wrzucane do jeziora, a młodzież, ochoczo wskakuje do wody w ślad za nimi.
Jaisalmer
Jeśli chodzi o temperaturę, Jaisalmer był agonią. W dzień z trudem próbowaliśmy zwiedzać piękny fort, a noce spędzaliśmy bezsennie na dachu jednego z hosteli, w kałuży własnego potu, pożerani żywcem przez komary, a i tak było to najbardziej znośne miejsce. Dach ten skądinąd był doskonałym punktem widokowym na całe miasto, a szczególnie na fort.